środa, 21 marca 2012

Hahaha zaraz chyba padnę

Dzisiaj 0 21:00 skończyłam rozmawiać z rodziną. Nie wierzę w ogóle, że to się wydarzyło. Byłam tak zdenerwowana i przez całą rozmowę trzęsłam się niemiłosiernie. Było to tak niewiarygodne! Oczywiście poinformowałam ich o tym, że denerwuję się, ale jestem excited. Byli bardzo mili i sympatyczni. P. do mnie zadzwonił na komórkę a J. była też jakoś magicznie połączona. Na początku J. trochę przerywało i później w ogóle się rozłączyła, więc rozmawiałam tylko z nim. Na szczęście nie miałam problemu z rozumieniem ich bo mieli rozumiany akcent.:) Z początku P. mówił o nich, o dzieciach. Później zadał mi kilka pytań np. Tell me more about what you do albo tell me more about your experience albo how about driving in snow. Starałam się jak mogłam, ale miałam sporo rzeczy napisane wcześniej, bo na bank bym zapomniała z nerwów. Jednak gadanie z kimś po angielsku może zdenerowac i podnieść ciśnienie. Masakra. Później J. się z nami połączyła i też zadała mi jakieś pytania, ale ich nie pamiętam za bardzo. Najgorsze było pytanie od P. Tell me more about your personality how your friends describe you. Oczywiście dodał I know it's a hard question. Za dużo nie powiedziałam obviously! J. zadała mi pytanie czy mogłabym mieszkać w takiej okolicy, gdzie wszędzie trzeba poruszac się autem. Zapytała się czy moja mama chciałaby mnie odwiedzić. Na co ja odpowiedziałam, że raczej nie bo bilety są za drogie. Potem ja zadałam kilka pytań. O ich życie codzienne, czemu się mną zainteresowali i o dzieci, jakie są co lubią robic, czy mają ulubione zabawy i gry. Na koniec J. powiedziała, że na pewno pogadamy jeszcze raz i, że P. napisze mi maila i wtedy znowu się umówimy.
Już teraz emocje opadły, ale i tak jestem w totalnym szoku. Nie spodziewałam się tego budząc się rano. Hahaha. A jeszcze dwie notki temu, narzekałam na to wszystko, że nie odzywają się i, że już nie chce ich. Wydają się być fajną rodziną. Przynajmniej sprawiali takie wrażenie. Nie widzę nadal ich całego profilu, ale zapytałam się mniej więcej o to jak wygląda typowy  tydzień i weekend. Nie będę na razie podejmowac jakichkolwiek, nawet wstępnych decyzji. Nigdy wcześniej nie rozmawiałam po angielsku tak długo i to z Amerykanami! Nie mogę uwierzyć w to hahaha.

3 komentarze:

  1. Super super widzę że adrenalina podskoczyła:) fajnie że się wreszcie odezwali, dziwne że nie chcą Ci udostępnić informacji jeszcze. Trochę to jest właśnie nieciekawe ze strony CC, że my mamy dostarczać wszystko i nawet nie możemy porównać rodzin.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale super! no to pierwsze koty za płoty:) teraz bedzie tylko lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo ja bym miała mega problemy żeby odpowiedzieć na te pytania :D

    OdpowiedzUsuń

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...