Pokazywanie postów oznaczonych etykietą match. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą match. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 maja 2012

Au Pair Tag and all my matches


Zasady:
1.Opisujemy swoją wymarzoną rodzinę (ilość dzieci, zawody rodziców, miejsce zamieszkania itp itd :D)
2. Następnie tagujemy 3 inne blogi (czyli na swoim blogu dajemy 3 linki do blogów, a następnie piszemy komentarz danej osobie o tym, że została otagowana oraz linkiem do zasad)
3. Teraz niemiła wiadomość: Tag dotyczy tylko tych osób, które au pairkami nie były. Jeśli ktoś jest już zmatchowany, ale nie wyjechał, to może wziąć udział w zabawie.


Wymarzona rodzina składałaby się z rodziców lub single mom i jednego dziecka, rodzice to aktorzy mieszkający w Hollywood :) i podróżujący po świecie. Mieszkaliby w wielkim domu z basenem usytuowanym na wzgórzach Hollywood, sąsiadami byliby George Clooney i Robert Downey Jr :) Ja miałabym skromną, ale przytulną sypialnie z balkonem, z którego rozpościerałby się widok na Los Angeles. 

Taguję:


And now! Postanowiłam przypomnieć sobie wszystkie matche, które po kolei pojawiały się na moim profilu, a więc!:

Match nr 1
11 styczeń. Rodzina z Granby w Connecticut. Dwójka dzieci. Generalnie rodzina z małego miasteczka. Zniknęli z mojego profilu tego samego dnia.

Match nr 2
Początek lutego. Rodzina z Merrick w stanie Nowy Jork, wymarzone miejsce dla niektórych bo jakaś godzina do Manhattanu. Trójka dzieci, dwie dziewczynki (13 i 9) i chłopiec(4) Mailowałam z najstarszą córką, ale nawet nie doszło do rozmowy na skype, bo jakoś na początku marca ku mojemu zaskoczeniu wszedł mi kolejny match.

Match nr 3
3 marzec. Rodzina z Denver, Kolorado. Single mom i jeden chłopiec. Od razu dostałam maila od host mamy o tym, że wydaję jej się, że będę dla nich idealna. Dłuuugo mailowałyśmy i nawet byłyśmy umówione na rozmowę na skypie, ale okazało się, że jednak nic z tego nie wyjdzie bo host mom nie dostała pracy o którą się starała.

Match nr 4
19 marzec. Rodzina z Newtown, CT. Dwójka maluszków bo 3 i 4 lata. Rozmawiałam z nimi telefonicznie niezmiernie się stresując. Byli baaardzo mili i sympatyczni, ale po tygodniu zniknęli z mojego profilu nie informując mnie, wydaję mi się, że przynajmniej na to zasługiwałam. ;p

Match nr 5
27 marzec. Rodzina z Pennsylvani. Trójka dziewczyn. Piszę dziewczyn bo były już dosyc duże. 15, 13 i 12 lat. Bardzo szybko zniknęli z konta.

Match nr 6
30 marzec. Rodzina z Arcadii, w stanie Kalifornia. Wymarzone miejsce, ale UWAGA! Było tam siedmioro dzieci, z tego miałabym opiekować się czwórką. :)

Match nr 7
30 marzec. Rodzina z Denver, CO. 
"I just sent Paulina at Cultural Care a message because I found out yesterday that I will receive the job I wanted. So, I would still love to talk with you if possible and I let Paulina know that as well. If you are already matched or are no longer interested, I completed understand. But, if you are available and would still consider being our au pair, let's skype (finally)!"
Tego samego dnia rodzinką z CA zniknęła mi z profilu, a pojawiła się właśnie rodzinka z Denver. Nie wierzyłam we własne szczęście. Umówiłam się z nią na rozmowę na skype na następny dzień, wydaje mi się, że idealnie do siebie pasujemy. Zobaczymy co będzie na miejscu, ale mam dobre przeczucie co do niej. 

Wyjazd za 47 dni. Już jutro jadę po wizę. Wyjeżdżam o 23.05 i będę na miejscu o 6.05. Rozmowę mam o godzinie 9.00. Na razie się nie stresuję, ale pewnie w czwartek będę.:) Jednak wierzę, że wszystko pójdzie dobrze.
Jadę z moją BFF, która wymyśliła, że do Szczecina wrócimy samolotem. I tak oto spędzę cały dzień w Warszafce, a o 21.00 wsiądę w samolot i o 22.00 będę już w Szczecinie, haha. 

Tak z innej beczki. Czy na lotnisku już tam w Nowym Jorku, ktoś na nas czeka, ktoś nas odbiera, przewozi do szkoły treningowej? Jak to jest?

niedziela, 18 marca 2012

Match nr 4, ale co z tego

Jedyne co jest fajne to fakt, że już w środę miałam kolejny match. Ucieszyło mnie to bardzo, tym bardziej, że poprzedni match rozczarował mnie i wyszło z tego nic. Pani z CC napisała mi maila, żebym się nie zniechęcała i, że host mama (C.) była mną zachwycona i życzy mi powodzenia. Miło. Obecny match jest dziwny. Rodzina nie odzywa się. Wiszą mi na profilu, więc gdybym im się nie spodobała to by ich już nie było. Wnioskuję więc, że w ogóle tam nie zaglądali. Wkurza mnie to! Blokują mi konto. I nawet nie mogę do nich napisać bo nie widzę ich aplikacji, tylko podstawowe informacje.
Myślicie, że skoro się nie odzywają to mogę już jutro zadzwonić do CC i wyjaśnić to? Czy to nie za szybko? 

niedziela, 11 marca 2012

Dawno nie pisałam, bo nie było o czym. O poprzednim matchu nie będę się rozpisywac bo nie ma sensu. Powiem tylko, że była to rodzina z okolic Nowego Jorku z trójką dzieci, as much as it sounds awesome odrzucili mnie, nawet nie wiedziałam kiedy. Nie wiedziałam kiedy mnie odrzucili, gdyż pewnego poranka sprawdzając pocztę miałam maila pt."aupair operations" i, że są happy to let me know that family in USA is currently reviewing my application. Byłam w szoku, bo myślałam dużo o tamtej rodzinie i wymieniłam się kilkoma mailiami z dziewczynką. No cóż. It is what it is, it's not always fair.
O aktualnym matchu też nie chcę za dużo pisac, nie chce zapeszać. Powiem tylko, że wszystko wydaje się być super. Kobieta jest młoda i bardzo komunikatywna. Niestety miałam dzisiaj z nią rozmawiać na skypie, ale nie odzywa się i nie wiem co się dzieje. Napisałam maila do niej i nie odpisuje więc zakładam, że nie ma dostępu do Internetu w tym momencie. 
Jeśli chodzi o lokalizację to nie jest to na pewno wymarzone miejsce. Ale tak jak mówiłam, nie liczy się dla mnie gdzie, ważne żeby trafić na kogoś z kim będę czuła się swobodnie. Z kim będę mogła porozmawiać o wszystkim, kto wesprze mnie w trudnym chwilach i co najważniejsze nie będzie wykorzystywać.
Pytanie: 
1. O co może mnie zapytać host mama?
2. O co ja mogę się zapytać?

Czytałam te wszystkie pytanie, które są dostępne w necie, chodzi mi bardziej o wasze doświadczenie w rozmowie telefonicznej czy skejpowej

sobota, 14 stycznia 2012

Witam! Otóż:
Miałam match, trwał 15 godzin. Rodzina z Granby, CT. Dwójka dzieci. Dziewczynka, 6. Chłopiec, 4. Niecałe 3 godz. od Nowego Jorku. No cóż, było minęło. Niepotrzebnie się podjarałam. Już teraz wiem, że w takim momencie, emocję biorą nad Tobą przewagę, ale trzeba to opanowac. Nie można wyobrażac sobie niewiadomo czego.  Mówic wszystkim dookoła; mamie, tacie, koleżance, babci, drugiej koleżance. 
Niestety są te emocje, jest to wszystko. Może przy drugim matchu, będzie to wyglądac inaczej. Ale i tak pozostanie to przyspieszone bicie serca. Jestem tylko człowiekiem, gdyby mnie to nie obeszło, byłoby to dziwne.
Miałam zjazd. Chodzę do szkoły prywatnej, policealnej, wokalnej. Za dwa tygodnie mam sesje, która trwa 3 dni, czyli cały zjazd. Uczyc się nie mam kiedy. Praca co drugi dzień po 12h, a jeszcze trzeba życ. 
Niestety to też jest tak, że ja żyję czymś innym. Żyję już tym cholernym wyjazdem. Myślę sobie jakby to było w Stanach.  Nie mogłam się dzisiaj skupic. Wiersz mi wyszedł, proza niby też nie. Jedynie z piosenką sobie poradziłam.  1,5 roku temu było na odwrót. Wiersz wychodził mi rewelacyjnie, piosenka - masakra. Fałsz, za fałszem. Etam. Za rok o tej porze będę się z tego śmiac. ;)

piątek, 6 stycznia 2012

No to witam.  Z tej strony K. Mieszkam w Polsce.  Mam jednak nadzieję, że zmieni się to już niebawem, gdyż podjęłam decyzję wzięcia udziału w programie au pair w USA.  Narazie oczekuję na tzw. "match" czyli dopasowanie do mojej osoby rodziny u której potencjalnie miałabym byc. 
Poza tym w czerwcu kończę studium wokalne i muszę do 15 maja oddac swoją pracę dyplomową, której oczywiście jeszcze nie mam...taa. 
Swój wyjazd planuję na sierpień 2012, nieważne jaki stan, ważne, żeby tam byc. Nie chodzi o to, że ślepo wierzę, że tam jest inna bajka. Wydaje mi się jednak, że ludzie są inni, bardziej otwarci i tolerancyjni. Polska jest krajem zaściankowym, zburaczałym i nietolerancyjnym. Po 3 latach pracy w sklepie odzieżowym, dochodzi do Ciebie to jacy są ludzie. Mieszkam na zachodzie Polski więc do naszego sklepu często przyjeżdżają Niemcy, i są sto razy milsi od niektórych Polaków.



Widziałam dzisiaj Sherlock'a 2. Baaaardzo mi się podobał. Uwielbiam Roberta Downeya. I kocham chemię pomiędzy nim a Judem. Polecam.:)


Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...