Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rematch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rematch. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 września 2012

"I'm just the same as I was" - am I?

Jutro o 11:05am mam lot do Baltimore. Znalazłam rodzinę w Maryland! Przeprowadzam się na wschodnie wybrzeże, i bardzo się boję tego co mnie czeka, będę mieszkac z dala od miasta i z trójką dzieci, ale za to z hostmamą i z hostatą. Full package! Wyraźnie zaznaczyłam, że nie chcę miec nic wspólnego z single parent. Doświadczyłam tego i się zawiodłam. I wiecie co jest najgorsze, ta suka nawet się ze mną nie pożegnała. Dowiedziałam się dzisiaj rano, że mam się przenieśc do mojej LCC bo minęły dwa tygodnie od czasu jak się dowiedziałam o rematchu. Hostka napisała mi tylko smsa, że nie będzie jej w tym czasie w domu bo coś tam. W dniu dzisiejszym dostałam również telefon od program director z Maryland, że ma dla mnie lot jutro o 11:05am i czy mi to pasuje....pasowało. Tak więc o 6pm przyjechała po mnie moja LCC, pakowanie było ciężką przeprawą, nie wiem co to będzie jak będę wracac do Polski. Kristi Gessler (the LCC) to jedna z najmilszych osób jakie tu poznałam, piłyśmy sobie herbatkę obok fortepianu kiedy nagle wypaliłam z pytaniem "Czym zajmuje się Twój mąż?" a ona na to "Mój mąż jest politykiem....jest sekretarzem stanu dla Colorado". Takiej odpowiedzi się nie spodziewałam! 
Także jutro wyląduję w Joppa w stanie Maryland, nie wiem co mnie tam czeka, ale mam nadzieję, że nie powtórzy się już taka sytuacja. Smutno mi tylko z tego powodu, że muszę opuścic Roisin i Rosan, Martę i innych ludzi, których tu poznałam. Szczerze mówiąc, nigdy nie pokochałam Denver, lubiłam to miasto, ale nie darzyłam go miłością wielką. A tu jeszcze zdjęcia z meczu Baseball'a - nudy. Więcej czasu spędziłyśmy na chodzeniu i cykaniu sobie fotek :)











sobota, 25 sierpnia 2012

Rematch

Przepraszam za ten ostatni post, ale ta cała sytuacja trochę mnie przerosła. Nie mogę dojść do siebie. Opowiem Wam jak to wszystko wyglądało.
Siedziałam sobie w swoim pokoju, chłopca właśnie zabrał dziadek i miałam zabrać się do pisania nowego posta w stylu "wszystko jest super". Przyjechała hostka, zaczęłyśmy rozmawiać, mój pokój jest na parterze i jak ma otwarte drzwi to widzę jak ktoś przechodzi. Nagle mówi, że musi mi coś powiedzieć, ale to nie będzie dla niej łatwe. "Aha!" Myślałam, że może chodzi o mnie i zajmowanie się chłopcem, ale jak zaczęła mówic o swojej pracy, że nie daje rady tyle godzin pracować, że nie ma czasu dla dziecka, wiedziałam co się święci. Byłam w szoku, powiedziałam jej tylko, że zauważyłam, że nie ma czasu dla chłopca, ale zamiast rozryczeć się przy niej to zrobiłam to później. Baba zraniła mnie i pozostawiła samej sobie bo za chwilę wyszła z domu i pojechała po dziecko. Nie mogłam uwierzyć, do tej pory nie mogę, zaczęłam dzwonić do Roisin, ale nie odbierała, zadzwoniłam do Marty-Tenzi i powiedziała, że przyjedzie do mnie. Zaczęłam puszczać strzałki do mojej mamy, w Polsce była 4 rano, chyba z 10 razy próbowałam, w końcu puściłam strzałkę do jej faceta i znowu do niej i wtedy on odebrał, poprosiłam żeby weszli na skype. Moja mama była    wkurwiona na maxa, do tej pory jest, nie dziwię się jej. Na drugi dzień rozmawiałam z LCC, która powiedziała, że nie mam się co martwic, że na pewno znajdę rodzinę, później dzwoniła do mnie program director i zadawała różne pytania. 
Od wczoraj jestem oficjalnie w rematchu i mam już rodzinę na profilu. Jest z New Canaan, CT, dwójka dzieci 10 i 7 lat, dom super, prawie cały czas wolne, ale jednak to nie jest to co mnie satysfakcjonuje. Wiem już teraz czego chcę i to nie jest to, dowiedziałam się wiele rzeczy o sobie będąc tutaj. Nie mogę brać rodziny bo akurat jest dostępna i jest jakakolwiek. Jestem wściekła! WŚCIEKŁA na moją hostkę, za to, że przyjechałam tu dla niej z drugiego końca świata, a ona postawiła mnie w takiej sytuacji, w sytuacji, że muszę szukać nowej rodziny, przechodzić przez ten proces po raz kolejny. Jestem sfrustrowana tym, bo wiem, że nie mam dużo czasu. 


Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...