Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anglia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anglia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2015

"Can I call you boss now?"



Udało mi się zostać team leaderem, muahaha. Więcej pieniędzy, dodatkowy dzień wolny. Żyć-nie umierać! Chciałoby się powiedzieć, Trochę więcej obowiązków. A wszystko po to by w Nowej Zelandii nie pozbyć się gotówki za szybko, no i takie stanowisko może już coś znaczyć w CV. Spróbowałam i zostałam wybrana. Minął tydzień bycia T/L i muszę powiedzieć, że na pewno jestem bardziej zmęczona i na pewno tym, że psychicznie mam więcej na głowie. A może po prostu zmęczenie wynika ze zmiany, jednak, dynamiki pracy, może w niedługim czasie to przejdzie. Dlatego dzisiaj mam dzień lenia i nie zamiarzam nigdzie wychodzić.



Wczoraj ukazał się zwiastun nowych "Gwiezdnych Wojen"! Tak, jestem fanką i tak jestem z tego dumna. Trailer wygląda bardzo dobrze, ale nie chcę się tym za bardzo ekscytować, bo nie chciałabym się rozczarować, dlatego nie czytam żadnych nowinek dotyczących tego filmu. Pogoda w Anglii jest coraz lepsza, czuć wiosnę i wreszcie można zarzucić tylko lekką kurtkę na grzbiet i ruszać na spacer. Chociaż nie chwalmy dnia przed zachodem, bo pewnie okaże się zaraz, że znowu będzie wiało i padało i wiało. W czerwcu lecimy na tydzień do Polski, muszę iść do lekarza na kontrolę więc gdyby nie to, to nie sądzę żebym tam leciała przed ostatecznym wyjazdem z Anglii.

Wszyscy pewnie dziwią się czemu opuszczam Anglię, przecież każdy chce tu mieszkać i pracować. Prawda jest taka, że ja bym tu w sumie mogła zostać, ale w innym mieście, lecz za bardzo mnie ciągnie w świat, w nieznane. Nowa Zelandia to magiczna kraina, na pewno nie mlekiem i miodem płynąca, bo każdy kraj ma jakieś minusy. Zawsze chciałam mieszkać w USA, pojechałam tam, ale mi się nie podobało, mam niestety złe doświadczenie, może gdybym pojechała z kimś byłoby inaczej, ale nie ciągnie mnie tam teraz. Potem była Anglia, Londyn! Tak! Tam chcę mieszkać, przyjechałam tu, wprawdzie nie do Londynu, ale 4 godziny od stolicy, i jedyne to mogłoby mnie tu zatrzymać to zarobki :) Zarabianie w funtach to luksus, kiedy podróżuje się do innych krajów. Natomiast nigdy mnie do Nowej Zelandii nie ciągnęło, bardziej już Australia ze względu na rodzinę mieszkającą w Melbourne. Nowa Zelandia to dla mnie coś nowego, nie jest tak, że media promują Nową Zelandię jak tam jest cudnie, nie ma seriali czy filmów (oprócz Władcy czy Hobbita) które pokazywałyby niezwykłość tego kraju. Zanim wyjechałam do USA byłam zafascynowana serialami typu The O.C czy Plotkara, ale życie tam nie wygląda tak jak pokazują seriale. Media pokazują fałszywy obraz o Ameryce.






piątek, 12 grudnia 2014

A change would do you good, but not yet

Robię gruntowne porządki na moim blogu, nie wiem czy ktoś będzie tu jeszcze zaglądał bo już nie piszę z Ameryki i nie jestem au pair, ale może kogoś zainteresuje to co będę tu dodawać. Muszę jeszcze zrobić porządek z blogami które już nie funkcjonują i pododawać nowe, które czytam. Pogoda w Minehead niezaciekawa, przyszedł do nas orkan o którym nie miałam nawet pojęcia, dopiero moja mama zapytała się mnie czy u nas wieje, no to mówię jej, że no wieje i pada, a na to ona, że nas wyspach szaleje orkan i żebym nie wychodziła z domu. Ja jej na to, mamo, ale tu zawsze wieje i pada i wieje, więc nawet nie zauważyłam jakiejś specjalnej różnicy w wietrze. Tak tu już po prostu jest.
  Jak wspominałam w poprzednim poście już niedługo wybieram się do Polski na prawie 3 tygodnie. Oryginalny plan był troszkę inny, mieliśmy już nie wracać do Anglii po tym, ale wiadomo jak to z planami bywa, czasami trzeba je modyfikować. Najważniejsze, że IETLS za mną i mam swój wynik, którym mogę się pochwalić:



  Z ręką na sercu powiem, że jedynie z czego się przygotowywałam to część "reading", bo miałam książkę i mogłam sobie to przerobić. Reszta, to czyste szczęście lub jak kto woli, przypadek. Jestem bardzo zadowolona z takiego wyniku i przeliczając ten wynik na poziom biegłości językowej jestem pomiędzy B2 a C1. Teraz tylko wpis do CV i skan tego dokumentu i mogę ruszać dalej w świat. Haha. Obecnie nadal pracuję w Butlins'ie, nie jest to wymarzone miejsce i kariera, ale przynajmniej mogę co nieco odłożyć, zresztą, żyje się tu bardzo wygodnie, co mnie czasami bardzo przeraża, bo chciałabym już mieszkać w swoim domu i żyć normalnie. A nie w rozwalającym się szaleju, lub jak kto woli kartonie z grzybem, niestety narazie muszę się tym zadowolić.



  Ostatnio oglądałam dwa filmy, The Maze Runner i Teenage Mutant Ninja Turtles. Pierwszy jest naprawdę dobrze zrobiony, oparty na książce James'a Dashnera, opowiada o Thomasie, który pozbawiony pamięci, pojawia się w bardzo dziwnym miejscu, otoczonym przez wielki labiryny. Na miejscu spotyka nastoletnich chłopców, niektórzy z nich spędzili tam trzy lata. Oczywiście bohaterowie będą próbowali wydostać się z tego labiryntu, bla bla bla tyle. Nie będe więcej pisać o tym filmie, powiem tylko, że warto go obejrzeć, na filmwebie oceniłam go na 7/10, dlatego polecam. 


  No a drugim filmem, były właśnie Wojownicze żółwie. Ten film oceniłam na 8/10 i chociaż nigdy nie widziałam żadnej produkcji z żółwiami więc nie jestem fanką, film okazał się byc bardzo zabawny i pełny akcji i wspaniałych scen. Ubolewam tylko nad Megan Fox, która nie powaliła swoim warsztatem aktorskim,

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...