Witam Was moje drogie operki lub przyszłe operki. Minął sobie tydzień i co mogę stwierdzic? Że ja NIE lubię dzieci, przynajmniej dzieci, które są niewychowane, bezczelne, niechlujne, brudne i...co by tu jeszcze dodac...?
Generalnie mam dośc tego wszystkiego, ale nie mam kasy na bilet do domu, muszę czekać aż uzbieram i to boli najbardziej. Wolny czas poświęcam głównie na szukanie jak najtańszych połączeń, ale muszę też uważac bo niektóre strony mogą okazac się niewiarygodne. Znalazłam połączenie z Waszyngtonu do Berlina przez Moskwę...za ok. $500 przez rosyjskie linie lotnicze Aeroflot. I to jak na razie ostatni wynik moich poszukiwań, są też odrobinę droższe ok. $660 przez SAS czyli skandynawskie linie lotnicze. I lot jest o wiele krótszy bo tylko 8 godzin z hakiem. Więc gdybym miała te 660 dolarów teraz to następna notka byłaby z Polski haha. Muszę czekac, a dzieci są okropne i nie ułatwiają mi życia, wręcz przeciwnie. Do tej pory nic nie mówiłam hostce, ale od tego tygodnia zaczęłam jej mówić wszystko. Dla niej to śmieszne że dzieci kładą nogi na stole, albo że klepią mnie w tyłek. Bo to dzieci! I kurna mogą wszystko, bo to śmieszne ha.ha.ha. Może ja jestem po prostu zbyt dojrzała na opiekowanie się takimi dziećmi ..ale taka już jestem i nie żałuję, że jestem właśnie w ten sposób wychowana, lepsze to niż brak instynktu samozachowawczego.
Moje przemyślenia na temat tej rodziny doprowadziły mnie do wniosku, że mamuśka jest bardzo wygodna. Ma swoją mamusię, która non stop gotuje (nie żal mi jej jakby co), ma sprzątaczkę, która pojawia się raz na 2 tygodnie, ma "au pair" która jest na zawołanie i sprząta kuchnie every day, zawiezie dzieci tam gdzie trzeba. Sama natomiast, dobra jest lekarzem chodzi na nocki, czaję, ciężka praca w nocy, ale moja mama też pracowała w nocy. Ale generalnie sama by sobie świetnie poradziła, ale jest wygodna, a co do ojca, to też mógłby zająć się dziećmi, które zajmowania nie potrzebują generalnie, ale ojciec tak jakby jest z boku, siedzi w komputerze albo ogląda tv. Nie wiem, ale dla mnie jeśli chodzi o zakładanie rodziny to chciałabym, żeby mój partner był ojcem dla dzieci codziennie. No bo po co zakładać rodzinę, jeśli nie uczestniczy się w życiu rodziny...
Kilka dni później....
Jutro Thanksgiving, dzisiaj zrobiliśmy drzewko i każdy powiesił po kilka listków, na których napisał za co jest wdzięczny, musiałam, napisać że jestem wdzięczna za tą rodzinę, chociaż to nieprawda, napisałam to dla świętego spokoju i nienawidzę siebie za to. Od niedzieli dzieci są dla mnie milsze co jest dla mnie szokiem, są posłuszne itd. Hostka niby z nimi rozmawiała, ale nie sądziłam, że to coś pomoże. Generalnie jest lepiej, zobaczymy na jaki czas, myśli o wyjeździe na chwile schowały się gdzieś z tyłu głowy, ale czasami po prostu myślę o tym, że chciałabym żeby mama upiekła mi karpatkę i wtedy właśnie chcę wracać więc nie zmieniam swojej decyzji, po prostu nie chce już tu być, Ameryka to kraj debili, mój tata miał rację. Czuję się za mądrą żeby tu być kobiety w ogóle o siebie nie dbają, chodzą w kapciach albo w za dużych bluzach i spodniach dresowych, Amerykanie są straszliwymi kierowcami, nie wyłączają długich świateł jak Cię mijają i nie kwapią się żeby użyć kierunkowskazu, mają bzika na punkcie "organicznego" żarcia, co mnie śmieszy chyba najbardziej.