wtorek, 27 listopada 2012

Run




  Nienawidzę tej popierdo.onej suki!!! Nie ma tygodnia żeby mi nie zwróciła uwagi! Przecież to przechodzi ludzkie pojęcie do ch.ja pana! Po co mi to wszystko było?! Tak się tylko zastanawiam! Na pewno ten cały wyjazd nauczył mnie czegoś tam, ale mieszkanie pod jednym dachem z tą tyranką doprowadza moje nerwy na skraj wytrzymałości. Nie wiem, co kierują tą wstrętną babą, bo nikt ku.wa nie jest idealny, więc przecież może mi się zdarzyć jakiś uchybienie czy coś w ten deseń. Dla niej to ja powinnam cały czas sprzątać  sprzątać, sprzątać  Ta baba jest okropną bałaganiarą i rozpie.dala kuchnie na lewo i prawo, posieka coś - deska pozostawiona samej sobie, użyję miseczki - zostawi nie wypłukaną obok zlewu, i co k.rwa jest w tym wszystkim najlepsze! Są tu takie fajne noże, których broń boże nie można wstawiać do zmywarki! więc trzeba je umyć R.Ę.C.Z.N.I.E, olaboga! Więc nikt ich nie myje ręcznie, tylko pozostawia MI żebym je umyła! Za jakie grzechy przyszło mi trafić do tak poj.banej rodziny. 
  Dzisiaj babcia mówi "Tą płytę trzeba myc codziennie (od gotowania) bo inaczej coś tam, coś tam" "A i druga rzecz Kate, jak ogarniasz łóżka (9latka i 8latków!!!) to musisz ściągnąć blanket i naciągnąć bed sheet i wyciągnąć wszystkie maskotki na wierzch bo inaczej to co to za robota"



Dziękuje za muzykę.


czwartek, 22 listopada 2012

How little did she know





  Witam Was moje drogie operki lub przyszłe operki. Minął sobie tydzień i co mogę stwierdzic? Że ja NIE lubię dzieci, przynajmniej dzieci, które są niewychowane, bezczelne, niechlujne, brudne i...co by tu jeszcze dodac...?
  Generalnie mam dośc tego wszystkiego, ale nie mam kasy na bilet do domu, muszę czekać aż uzbieram i to boli najbardziej. Wolny czas poświęcam głównie na szukanie jak najtańszych połączeń, ale muszę też uważac bo niektóre strony mogą okazac się niewiarygodne. Znalazłam połączenie z Waszyngtonu do Berlina przez Moskwę...za ok. $500 przez rosyjskie linie lotnicze Aeroflot. I to jak na razie ostatni wynik moich poszukiwań, są też odrobinę droższe ok. $660 przez SAS czyli skandynawskie linie lotnicze. I lot jest o wiele krótszy bo tylko 8 godzin z hakiem. Więc gdybym miała te 660 dolarów teraz to następna notka byłaby z Polski haha. Muszę czekac, a dzieci są okropne i nie ułatwiają mi życia, wręcz przeciwnie. Do tej pory nic nie mówiłam hostce, ale od tego tygodnia zaczęłam jej mówić wszystko. Dla niej to śmieszne że dzieci kładą nogi na stole, albo że klepią mnie w tyłek. Bo to dzieci! I kurna mogą wszystko, bo to śmieszne ha.ha.ha. Może ja jestem po prostu zbyt dojrzała na opiekowanie się takimi dziećmi ..ale taka już jestem i nie żałuję, że jestem właśnie w ten sposób wychowana, lepsze to niż brak instynktu samozachowawczego.
  Moje przemyślenia na temat tej rodziny doprowadziły mnie do wniosku, że mamuśka jest bardzo wygodna. Ma swoją mamusię, która non stop gotuje (nie żal mi jej jakby co), ma sprzątaczkę, która pojawia się raz na 2 tygodnie, ma "au pair" która jest na zawołanie i sprząta kuchnie every day, zawiezie dzieci tam gdzie trzeba. Sama natomiast, dobra jest lekarzem chodzi na nocki, czaję, ciężka praca w nocy, ale moja mama też pracowała w nocy. Ale generalnie sama by sobie świetnie poradziła, ale jest wygodna, a co do ojca, to też mógłby zająć się dziećmi, które zajmowania nie potrzebują generalnie, ale ojciec tak jakby jest z boku, siedzi w komputerze albo ogląda tv. Nie wiem, ale dla mnie jeśli chodzi o zakładanie rodziny to chciałabym, żeby mój partner był ojcem dla dzieci codziennie. No bo po co zakładać rodzinę, jeśli nie uczestniczy się w życiu rodziny...

Kilka dni później....

   Jutro Thanksgiving, dzisiaj zrobiliśmy drzewko i każdy powiesił po kilka listków, na których napisał za co jest wdzięczny, musiałam, napisać że jestem wdzięczna za tą rodzinę, chociaż to nieprawda, napisałam to dla świętego spokoju i nienawidzę siebie za to. Od niedzieli dzieci są dla mnie milsze co jest dla mnie szokiem, są posłuszne itd. Hostka niby z nimi rozmawiała, ale nie sądziłam, że to coś pomoże. Generalnie jest lepiej, zobaczymy na jaki czas, myśli o wyjeździe na chwile schowały się gdzieś z tyłu głowy, ale czasami po prostu myślę o tym, że chciałabym żeby mama upiekła mi karpatkę i wtedy właśnie chcę wracać  więc nie zmieniam swojej decyzji, po prostu nie chce już tu być, Ameryka to kraj debili, mój tata miał rację. Czuję się za mądrą żeby tu być  kobiety w ogóle o siebie nie dbają, chodzą w kapciach albo w za dużych bluzach i spodniach dresowych, Amerykanie są straszliwymi kierowcami, nie wyłączają długich świateł jak Cię mijają i nie kwapią się żeby użyć kierunkowskazu, mają bzika na punkcie "organicznego" żarcia, co mnie śmieszy chyba najbardziej.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Keep calm and go home

  



   No nie wierzę, że żyję teraz takim a nie innym życiem! Miałam niezłą sytuację wczoraj z babką. Wracaliśmy z parku, ona prowadziła samochód, a ja wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytac. Ona za chwilę do mnie: nie rozumie jak w ogóle możesz czytać książkę?! jestem bardzo zdenerwowana! to jest bardzo niegrzeczne, bardzo niegrzeczne! Tak mnie zdenerwowałaś, że gdybyś nie musiała pracować to bym cię wyrzuciła z samochodu w tym momencie! o.O Byłam w szoku, tak wielkim, że powiedziałam tylko przepraszam, że cię zdenerwowałam. Normalnie nie mogłam uwierzy w to co słyszę. Ta sytuacja uświadczyła mnie tylko w przekonaniu o wcześniejszym powrocie do Polski, nie będzie nikt mnie tak traktował, jeśli nawet ją to zdenerwowało to mogła to w jakiś inny sposób powiedziec. Dzisiaj powiedziałam o tym mojej hostce, ale ona dała mi 40 minutowy wykład, o ludziach i o pracy au pair i o pracy w ogóle. Dowiedziałam się, że widac po mnie, że nie jestem zadowolona i że nie kocham tej pracy. Kurwa mac, daję z siebie wszystko jak jest praca, i tak naprawdę co tu kochac, traktują au pair jako sprzątaczkę, zajmowanie się dziecmi sporadycznie, nie mam żadnej władzy jeśli chodzi co dzieci mają robic. Są jak roboty więc co ja mam do gadania? Powiedziała mi też tyle rzeczy, które są w mojej głowie, że aż boję się, że infiltrują mnie, telefon i internet. Nie mogłam spac w nocy, obudziłam się o 4 i przez godzinę myśli kumulowały mi się w głowie i doszłam do wniosku, że w styczniu spadam stąd. W imię czego ja mam się stresowac i płakac po kątach? Nie jestem tu za karę.

czwartek, 1 listopada 2012

'I'm still alive but I'm barely breathing, just praying to the God that I don't believe in"





   Tak sobie myślałam, że może to moja wyobraźnia sobie ze mnie jaja robi, ale jednak nie. Moja rodzinka wyjechała dzisiaj na Puerto Rico na 10 dni więc mam labę, no może nie do końca bo coś tam muszę porobić  jak nakarmić psy każdego dnia, czy wymienić pościel i wysuszyć  w suszarce zasłony z pokoju Aidena (ma astmę - whatever). Dzisiaj rano zastał mnie czek na ok. $400 za ten i następny tydzień, więc taką sumkę już można odłożyć i mieć w razie Wu. Oczywiście nie obyło się bez konfrontacji z babcią, powiedziała mi, że jedzie do Philly i wróci w sobotę rano, i że "Będziesz sama i nikt Ci nie będzie przeszkadzał" (Nobody will bother you) Widzicie jaka z niej wredna suka?! Ewidentnie mnie nie lubi, przecież mogła sobie darować ten durny komentarz., ale ona może specjalnie próbuje mnie wykończyć...kto ją tam wie.
   Przez huragan Sandy nie było szkoły i dzieci siedziały w domu od poniedziałku do środy, we wtorek przez babcię płakałam, zwraca mi uwagę o wszystko, aaa! i najlepsze! Nola powiedziała mi, że babcia zapytała się jej "What's wrong with her?" że ze mną. Haha no prawie bym o tym zapomniała. Traktuje mnie jak gówno, a potem się dziwi, że nie mam najlepszego humoru, no sorry nie umiem chować swoich emocji w środku, kiedy jest mi smutno to nie będę się na siłę uśmiechać. 
   Byłam w weekend z Patrycją na imprezie w DC, i wiecie co, mam branie u murzynów:/ Nie podoba mi się to wcale, nie lubię murzynów tzn. mam jednego kolegę murzyna, ale to akurat co innego. Ci w klubach są w jakiś sposób gorsi, i nie chce mieć z takimi nic wspólnego.
  Wiecie co jest najgorsze, że zaczynam mieć lepszy kontakt z dzieciakami, naprawdę o wiele lepiej jest, bywa, że się nie słuchają, ale to dzieci. Szkoda mi ich, nie mają czasu byc dziecmi, nawet hostka powiedziała mi, "Playing is not in schedule" Boję się, że jak będę chciała zrezygnować  to będzie to dla mnie trudne ze względu na dzieci.

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...