Mam wrażenie, że niektóre osoby, które wyjeżdżają do Stanów jako au pair, w pierwszej kolejności liczą na świetną lokalizację, zapominając chyba, że to NIE JEST najważniejsze. W ciągu ostatnich miesięcy trochę się już naczytałam i właśnie taki wniosek przyszedł mi na myśl. Fajnie byłoby mieszkac w Nowym Jorku albo LA, ale nie z rodzinką z piekła rodem, która później np. oskarża cię o to czego nie zrobiłaś. Co poniektórzy wybierają zbyt pochopnie, żeby już mieć wszystko zaklepane, żeby cały proces matchingowy miec za sobą. I żeby mieć tą pewność, że na pewno wyjadą do upragnionych Stanów. Później oczywiście marudzą, że rodzina jest straszna, że nie dogadują się z host rodzicami, z dziećmi. Że nie mają kontaktu z nimi, boją się wyjść ze swego pokoju, wejść do kuchni by zrobić sobie jedzenie. Jaki sens mieszkac w pobliżu Wielkiego Jabłka kiedy nie ma się jak z tego cieszyć?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czyżby YouTube?
Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...
-
Przepraszam za ten ostatni post, ale ta cała sytuacja trochę mnie przerosła. Nie mogę dojść do siebie. Opowiem Wam jak to wszystko wyglądał...
-
Mam wrażenie, że niektóre osoby, które wyjeżdżają do Stanów jako au pair, w pierwszej kolejności liczą na świetną lokalizację, zapominając ...
-
Zostało dosłownie 4 dni i 19h. Jestem w trakcie pakowania swoich wszystkich rzeczy z pokoju; moja mama wynajmie mój pokój na czas mojego wy...
Całkowicie się z Tobą zgadzam! Śmiać mi się chce, jak widzę wpisy w stylu 'tylko CA albo FL' albo 'nigdzie poza NYC nie pojadę'. Marzenia marzeniami, do upragnionego miejsca można pojechać na tygodniowe wakacje. A przecież w programie au pair chodzi o coś więcej niż tylko mieszkanie w konkretnym miejscu przez rok. Rozumiem, że komuś może się nie podobać coś w lokalizacji (np. Słońce przez cały rok komuś, kto nie może się opalać), bo to jest ok. Ale co innego takie 'wybrzydzanie'...
OdpowiedzUsuńTak ogólnie to najważniejsza jest HF - w końcu będziemy z nimi mieszkać przez rok!
A co do zbyt pochopnego podejmowania decyzji - to sama staram się przed tym ustrzec. Jak na razie nie miałam szczęścia co do rodzinek (w ogóle miałam tylko 2 na roomie...) i mam nadzieję, że nie 'rzucę się' na pierwszą, która zaproponuje mi match, tylko dobrze to przemyślę :)
Dziewczyny a ja się z Wami nie zgodzę.
OdpowiedzUsuńPo pierwsze: skąd wiecie, że ta idealna w mailach i rozmowach na skypie rodzina będzie idealna też w realu? Podam Wam przykład. Ja i moja znajoma wyjezdzałyśmy w tym samym czasie. Po matchu każda z nas miała około miesiąca do wyjazdu.
Ona po matchu rozmawiała z rodzinką codziennie (skype, maile)- rodzina wydawała się cudowna.
Ja wymieniłam może 3 maile i byłam tym przerażona.
Bałam się, że trafiłam na okropna rodzinkę.
Co się okazało? Ja trafiłam do cudownej rodziny z którą spędziłam prawie 2 lata...a ona po miesiącu miała re-match.
Po drugie: lokalizacja.
Oczywiście głupotą jest branie rodzinki tylko po to zeby znaleźć się w jakimś miejscu, nawet jak już wiadomo, że rodzinka kompletnie nam nie odpowiada.
Ale jaki sens jechać do USA w miejsce które totalnie nam nie odpowiada?
To jest przygoda życia. Ktoś całe życie marzy o NY, CA albo FL? To trzeba próbować się tam dostać.
Jeśli się nie uda to trudno. Ale próbować warto.
Wyobrażacie sobie spędzić rok nawet i u cudownej rodzinki, ale u rodzinki, która mieszka w bardzo małym miasteczku w którym się nic nie dzieje?
Do tego nie mieć samochodu i ograniczone możlwości używania transportu publicznego? Ja sobie nie wyobrażam, a znałam takie osoby.
I osoby te zdecydowanie nie uznały wyjazdu za udany.
Oczywiście każdy ma swoje zdanie i każdy lubi coś innego. Może ktoś akurat marzy o takim miałym miasteczku...
Trzeba znaleźć złoty środek i czekać na idealną rodzinę w idealnym miejscu :)
zgadzam się z Tobą ! Według mnie po prostu niektóre osoby zapominają o tym, że jadą się tam jednak opiekować dziećmi... najpierw powinniśmy brać pod uwagę rodzinę a dopiero potem wszystkie inne aspekty jak lokalizacja czy pogoda... :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
a w temacie nierefleksyjnym - dzięki za wsparcie emocjonalne :* i pomogły chyba te wszystkie modły, bo jest rodzinka nowa na roomie :)
OdpowiedzUsuńDzięki:D
OdpowiedzUsuńNo to nieźle, jaką mi dobrą nowinkę przyniosłaś! :D Czyli jak nauczę się jeździć juz samochodem po stanach to umawiamy się na kawke i dłuuugie zakupy haha:D Ale sie ciesze, że będzie jakaś Polka w okolicy!
OdpowiedzUsuńnoo też się cieszę :)
Usuńpróbowałam coś znaleźć o Twojej perfect rodzince, ale nic chyba o tym nie wspominałaś:) To opowiedz trochę, ile Twoje dzieci będą miały lat, jak tam Twój plan dnia itd :) haha może zrobimy jakieś playdate :p
UsuńOpiekować się będę 6 latkiem, który chodzi do szkoły na 9 do 15 więc podejrzewam, że ten czas będę miała wolny, w soboty trochę będę musiała z nim być, każda niedziela wolna. Dokładnie nie dogadywałam się jeszcze z host mamą, zrobię to bliżej wyjazdu albo dopiero jak będę na miejscu. No najważniejsze! To jest dosyć młoda single mom.:) Bardzo sympatyczna i otwarta. Własny samochód i chyba komórka. A no i będę mieszkać 15 min od centrum.:)
UsuńTy też będziesz miała jednego dzieciaczka, tak? Jakie kursy Cię interesują może pójdziemy razem albo co...:)
Tak, ja mam jedną 3letnią dziewczynkę. To wiedzę, że też super Ci się udało, mi sie marzyło właśnie jedno dziecko. Ooo i na basen bedziemy mogły z dziecmi pojechac :D ja juz sobie planuje co bede robic hahah. A z tym centrum świetnie masz, zrobisz obeznanie terenu i później mozesz mnie oprowadzic:p O kursach jeszcze za bardzo nie myślałam, na pewno chcę się przygotować do zdania TOEFLA ;D A jak tam u Ciebie?
OdpowiedzUsuńok, zrobię obeznanie :) jeśli chodzi o mnie to ja wolałabym się nauczyć nowego języka np. hiszpańskiego i może jakieś kursy aktorskie
Usuńna facebooku jest specjalna strona dla au pair z denver jakby co to masz: http://www.facebook.com/groups/163168733724334/
Usuńdzięki! Juz dołączam do grupy a kursy aktorskie brzmią nieźle, plus też chciałabym się nauczyć hiszpańskiego, ale nie wiem czy nie będzie mi ciężko nauczyć się go po angielsku:D A Ciebie też zaraz znajde na fb, co by łatwiejszy kontakt mieć. See you there! ;D
Usuńaplikując do programu często zastanawiałam się gdzie chciałabym pojechać. rozmowy z rodzinami bardzo szybko postawiły mnie do pionu. po niedługim czasie wiedziałam, że najważniejsze jest nie trafić do wariatów. reszta się jakoś ułoży.
OdpowiedzUsuńi tak zmaczowałam się z rodziną która na pierwszy rzut oka nie wywołała we mnie wielkiej ekscytacji.
po ochłonięciu i kilkudziesięciu mailach więcej wiem, że i lokalizacja odpowiada mi w 100% i dziecko jest takie, jakie najbardziej bym chciała. jacy są rodzice wyjdzie w praniu, aczkolwiek jestem bardzo dobrej myśli ;]