Codzienność w tym miejscu czasami mnie na maksa przytłacza. W momencie kiedy człowiek haruje jak wół, "góra" ma czelność niedopilnować prawidłowości godzin, ale! 17 lutego złożyliśmy wniosek o wiże Working Holiday do Nowej Zelandii i trzy tygodnie temu dostaliśmy potwierdzenie, że przyznano nam wizy. Całe to zamieszanie było dla mnie nie lada stresem, codzienne sprawdzanie maila czy przypadkiem nie ma decyzji. No, ale juz po wszystkim, teraz pozostaje nam zaplanować podróż do Nowej Zelandii, bo mamy na celowniku kilka krajów, które chcemy zwiedzić po drodze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiza. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 kwietnia 2015
"Not all those who wander are lost"
Codzienność w tym miejscu czasami mnie na maksa przytłacza. W momencie kiedy człowiek haruje jak wół, "góra" ma czelność niedopilnować prawidłowości godzin, ale! 17 lutego złożyliśmy wniosek o wiże Working Holiday do Nowej Zelandii i trzy tygodnie temu dostaliśmy potwierdzenie, że przyznano nam wizy. Całe to zamieszanie było dla mnie nie lada stresem, codzienne sprawdzanie maila czy przypadkiem nie ma decyzji. No, ale juz po wszystkim, teraz pozostaje nam zaplanować podróż do Nowej Zelandii, bo mamy na celowniku kilka krajów, które chcemy zwiedzić po drodze.
piątek, 25 maja 2012
Charlie Winston, Warszafka i Visa
MAM WIZE!!! czyli wszystko poszło gładko.:)
Dojechałam do Warszawy o 6 rano, zjadłam śniadanie na Marszałkowskiej w Coffee Heaven. Następnie wraz z moją przyjaciółką udałyśmy się wzdłuż Marszałkowskiej i doszłyśmy aż Placu Konstytucji, mówię aż bo jakoś myślałam, że to ul. Piękna będzie wcześniej. Skręciłyśmy więc w tę ulice i po jakimś czasie ujrzałam tłum ludzi: oho! jest i ambasada! Ustawiłam się w kolejce i chyba z 10-15 minut minęło zanim Pan otworzył mi drzwii. Wyłączyłam telefon i oddałam mu, było to dla mnie straszne bo nie lubię byc bez telefonu. Kazali mi zdjąc zegarek i pasek, położyć w pudełku, obok torba i moja teczka, przeszłam przez bramkę: wszystko ok. Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam drzwiami na zewnątrz, weszłam do kolejnego budynku gdzie Pani sprawdzała dokumenty. Zeszłam na dół ustawiłam się w kolejkę po czym podeszłam do okienka, podałam dokumenty, zostawiłam odciski i dostałam numerek 084. Przeszłam obok, gdzie były siedzenia i oczekujący ludzie. Przeczekałam ok 30 numerków, prawie zasypiając, muzyka, która tam leciała jakoś mnie drażniła, może to efekt zmęczenia nocną podróżą. W każdym razie nadeszła moja kolej, podeszłam do Pana. Zadał mi kilka pytań: po co jade do USA? jak nazywa się rodzina? ile dzieci? gdzie jade? jak znalazłam rodzinę? co robię w życiu? Po tym powiedział, że it looks fine i podał mi kartkę z nr DHL. Tyle.
Lekko się stresowałam, ale bardziej tym oczekiwaniem niż samą rozmową. Dostała wizę! Jestem przeszczęśliwa. Na 99% będę w Stanach, teraz zależy od celnika, czy wpuści mnie na miejscu :)
Z Warszawy wyjechałam jednak pociągiem o 16, wcześniej głównie spacerując po Nowym Świecie. Na ul. Chmielnej znalazłam kawiarnię Magdy Gessler, oczywiście musiałam coś tam kupic, więc polecm smoothie o smaku ananasowo - truskawkowym...
Z Warszawy wyjechałam jednak pociągiem o 16, wcześniej głównie spacerując po Nowym Świecie. Na ul. Chmielnej znalazłam kawiarnię Magdy Gessler, oczywiście musiałam coś tam kupic, więc polecm smoothie o smaku ananasowo - truskawkowym...
W zeszłym tygodniu wysłałam kartkę urodzinową do mojego chłopca w Denver i dzisiaj dostałam maila od host mamy:
"Oh, thank you!!! We received the wonderful card from you today. Y. loved the drawing of Happy Feet. He sat down at his art table after he read the card and he said "I can't wait for my big sister to get here..."
That was just SO nice of you. Thank you."
Także coraz milej jest i nie mogę się już doczekać aż tam będę. Jeszcze 44 dni. Niestety czekają mnie jeszcze sesja i obrona pracy dyplomowej. Po tym już będę mogła cieszyć się tym wyjazdem.
niedziela, 13 maja 2012
Til The Casket Drops
Seriously! It's not like I don't want to write here! It's just I have so many things on my mind lately. I worry about EVERYTHING!
Na szczęście moja praca dyplomowa została zaakceptowana, muszę tylko ją wydrukować i oddać - mam czas do piątku. Miałam z nią tyle przygód! Pewnego pięknego dnia "jakoś" usunęłam pierwszy rozdział. Ulokowany miałam na dysku tylko kawałek bez wstępu i bez zakończenia. Przywykłam już, że takie rzeczy po prostu mi się zdarzają, ale już koniec zmartwień na temat pracy dypl. Teraz czas na wizę i wszystkie pozostałe płatności związane z wyjazdem. Dostałam papiery wizowe i wypełniłam już aplikacje internetową, ale dopiero jutro będę dzwonić i umawiać się na konkretny dzień. Planuje pojechać do ambasady w ostatni tydzień maja, a konkretniej 29 i mam nadzieję, że nie będzie żadnych przeszkód. Przeraża mnie stale rosnący kurs dolara. Obecnie: 3,27, jak najszybciej muszę kupić te $160 bo wydaje mi się, że będzie tylko gorzej. Wszystkie potrzebne dokumenty już skompletowałam więc spokojnie mogę je wysyłać do CCare. Najgorsze za mną? Oj chyba nie, jeszcze ta nieszczęsna podróż do Warszawy, która będzie trwała 7 godzin O.o i na dodatek w nocy.
Host mom napisała mi ostatnio, że zakupiła już obraz Marylin do mojego pokoju :) To naprawdę miło, że obchodzi ją to jak ja mogę się czuć już na miejscu i widzę, że stara się bym umilić mi te pierwsze dni no i cały pobyt. Tak w ogóle to pozostało 56 dni. :)
A ostatnio uzależniona jestem od tego utworu. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Czyżby YouTube?
Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...
-
Mam wrażenie, że niektóre osoby, które wyjeżdżają do Stanów jako au pair, w pierwszej kolejności liczą na świetną lokalizację, zapominając ...
-
Przepraszam za ten ostatni post, ale ta cała sytuacja trochę mnie przerosła. Nie mogę dojść do siebie. Opowiem Wam jak to wszystko wyglądał...
-
Lecę z jedną Polką i aż z czterema Niemkami! Wszystko staje się powoli prawdziwe, ale i tak niewiarygodne! Zostało jeszcze 26 dni! AAA mus...