Seriously! It's not like I don't want to write here! It's just I have so many things on my mind lately. I worry about EVERYTHING!
Na szczęście moja praca dyplomowa została zaakceptowana, muszę tylko ją wydrukować i oddać - mam czas do piątku. Miałam z nią tyle przygód! Pewnego pięknego dnia "jakoś" usunęłam pierwszy rozdział. Ulokowany miałam na dysku tylko kawałek bez wstępu i bez zakończenia. Przywykłam już, że takie rzeczy po prostu mi się zdarzają, ale już koniec zmartwień na temat pracy dypl. Teraz czas na wizę i wszystkie pozostałe płatności związane z wyjazdem. Dostałam papiery wizowe i wypełniłam już aplikacje internetową, ale dopiero jutro będę dzwonić i umawiać się na konkretny dzień. Planuje pojechać do ambasady w ostatni tydzień maja, a konkretniej 29 i mam nadzieję, że nie będzie żadnych przeszkód. Przeraża mnie stale rosnący kurs dolara. Obecnie: 3,27, jak najszybciej muszę kupić te $160 bo wydaje mi się, że będzie tylko gorzej. Wszystkie potrzebne dokumenty już skompletowałam więc spokojnie mogę je wysyłać do CCare. Najgorsze za mną? Oj chyba nie, jeszcze ta nieszczęsna podróż do Warszawy, która będzie trwała 7 godzin O.o i na dodatek w nocy.
Host mom napisała mi ostatnio, że zakupiła już obraz Marylin do mojego pokoju :) To naprawdę miło, że obchodzi ją to jak ja mogę się czuć już na miejscu i widzę, że stara się bym umilić mi te pierwsze dni no i cały pobyt. Tak w ogóle to pozostało 56 dni. :)
A ostatnio uzależniona jestem od tego utworu. ;)