Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ielts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ielts. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 grudnia 2014

A change would do you good, but not yet

Robię gruntowne porządki na moim blogu, nie wiem czy ktoś będzie tu jeszcze zaglądał bo już nie piszę z Ameryki i nie jestem au pair, ale może kogoś zainteresuje to co będę tu dodawać. Muszę jeszcze zrobić porządek z blogami które już nie funkcjonują i pododawać nowe, które czytam. Pogoda w Minehead niezaciekawa, przyszedł do nas orkan o którym nie miałam nawet pojęcia, dopiero moja mama zapytała się mnie czy u nas wieje, no to mówię jej, że no wieje i pada, a na to ona, że nas wyspach szaleje orkan i żebym nie wychodziła z domu. Ja jej na to, mamo, ale tu zawsze wieje i pada i wieje, więc nawet nie zauważyłam jakiejś specjalnej różnicy w wietrze. Tak tu już po prostu jest.
  Jak wspominałam w poprzednim poście już niedługo wybieram się do Polski na prawie 3 tygodnie. Oryginalny plan był troszkę inny, mieliśmy już nie wracać do Anglii po tym, ale wiadomo jak to z planami bywa, czasami trzeba je modyfikować. Najważniejsze, że IETLS za mną i mam swój wynik, którym mogę się pochwalić:



  Z ręką na sercu powiem, że jedynie z czego się przygotowywałam to część "reading", bo miałam książkę i mogłam sobie to przerobić. Reszta, to czyste szczęście lub jak kto woli, przypadek. Jestem bardzo zadowolona z takiego wyniku i przeliczając ten wynik na poziom biegłości językowej jestem pomiędzy B2 a C1. Teraz tylko wpis do CV i skan tego dokumentu i mogę ruszać dalej w świat. Haha. Obecnie nadal pracuję w Butlins'ie, nie jest to wymarzone miejsce i kariera, ale przynajmniej mogę co nieco odłożyć, zresztą, żyje się tu bardzo wygodnie, co mnie czasami bardzo przeraża, bo chciałabym już mieszkać w swoim domu i żyć normalnie. A nie w rozwalającym się szaleju, lub jak kto woli kartonie z grzybem, niestety narazie muszę się tym zadowolić.



  Ostatnio oglądałam dwa filmy, The Maze Runner i Teenage Mutant Ninja Turtles. Pierwszy jest naprawdę dobrze zrobiony, oparty na książce James'a Dashnera, opowiada o Thomasie, który pozbawiony pamięci, pojawia się w bardzo dziwnym miejscu, otoczonym przez wielki labiryny. Na miejscu spotyka nastoletnich chłopców, niektórzy z nich spędzili tam trzy lata. Oczywiście bohaterowie będą próbowali wydostać się z tego labiryntu, bla bla bla tyle. Nie będe więcej pisać o tym filmie, powiem tylko, że warto go obejrzeć, na filmwebie oceniłam go na 7/10, dlatego polecam. 


  No a drugim filmem, były właśnie Wojownicze żółwie. Ten film oceniłam na 8/10 i chociaż nigdy nie widziałam żadnej produkcji z żółwiami więc nie jestem fanką, film okazał się byc bardzo zabawny i pełny akcji i wspaniałych scen. Ubolewam tylko nad Megan Fox, która nie powaliła swoim warsztatem aktorskim,

wtorek, 9 grudnia 2014

Keep calm Christmas is coming

  

Wszystkie zdjęcia, które dodawałam we wcześniejszych postach usunęłam z tego google+ coś tam, oczywiście nie zdając sobie sprawy z tego, że stąd też zostaną usunięte. Teraz to już nieważne, nie mam zamiaru dodawać tych zdjęć ponownie, gdyż nie mam na to ochoty.
Wciąż przebywam w Anglii...pracuję, zwiedzam co nieco, odkładam kasę na przyszłość i tak sobie to życie leci. Powoli? Niepowiedziałabym, czas strasznie szybko leci. Kolejne święta poza Polską, emocjonalnie albo nie, zobaczymy jak w tym roku wypadną. Potem, 4 stycznia lecę do Polski na prawie trzy tygodnie, więc będę miała okazję zobaczyć znajomych. Już nie mogę się doczekać!


 Mogę śmiało zaliczyć ten rok do udanych, z tego względu, że chyba nigdy tak nie podróżowałam. Udało mi się spędzić tydzień na hiszpańskiej wyspie Teneryfa! Była to wspaniała odskocznia od codzienności, piękna pogoda i nowe, nieznane miejsce sprawiło, że były to naprawdę udane wakacje.



Wulkan El Teide





   W listopadzie z kolei, udałam się do stolycy, do Londynu! Chociaż 10 lat temu odwiedziłam to miejsce, jednak pokusa była większa, więc decyzję podjęłam bez wachania. Poza tym był to dobry moment by przystąpić do egzaminu IELTS, który już rok chodził mi po głowie. Dla niewtajemniczonych dodam, że IELTS znaczy po angielsku International English Language Testin System i jak sama nazwa wskazuje, ten egzamin ma za zadanie sprawdzić poziom angielskiego. test ma 4 części: "słuchanie", "czytanie", "pisanie" i "mówienie". Słuchanie, czytanie i pisanie razem trwa 3 godziny, moim zdanie to trochę za mało czasu, szczególnie na część pisemną. Później, tego samego dnia, odbywa się "mówienie", polega to na rozmowie z egzaminatorem 1:1 i trwa to ok. 20 minut. Wyprawa do Londynu też się udała, było super! Dużo zakupów, dużo spacerowanie i co najważniejsze, dużo zwiedzania. UWIELBIAM!


Oxford Street, Londyn

Stamford Bridge, Chelsea

Muzeum Historii Naturalnej, Londyn

Metro, Londym

Swiss Re, Londyn


Millenium Bridge, Londyn

Trafalgar Square, Londyn
Tower Bridge, Londyn



Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...