W szkole było super!!! Poznałam wspaniałe dziewczyny: irlandkę, trzy dunki, szwedkę oraz dwie austriaczki. Przez cały tydzień trzymałyśmy się razem i do tego bardzo się zżyłyśmy więc pożegnanie było trudne:( Na szczęście jedna dunka, irlandka i austriaczka są w okolicy :) Szkolenie nie było nudne, mowią tam o ważnych rzeczach i nasza nauczycielka była super, zakręcona jak baranie rogi, ale nigdy jej nie zapomnę.W NYC było super, trochę za mało czasu na zwiedzanie i oglądanie samemu, zwłaszcza wtedy kiedy musisz coś zjeśc, tak więc na bank odwiedzę jeszcze raz to miasto. Jeśli chodzi o podatki to są bardzo confusing, przy płaceniu za kolacji liczyłyśmy kasę jakieś 20 min. :/ A i tak brakowało $40, trzeba się do tego przyzwyczaić, a raczej pamiętać o tym. W piatęk zawieźli nas na lotnisko od 9 rano i spedziłyśmy tam cały dzień aż do 18 30. Na szczęście wykupiłam sobie Internet więc nie nudziłam się za bardzo. Lot nie był fajny, było sporo turbulencji i prawie w ogóle nie odpinałam pasów.W Denver byliśmy o 20 30 i na szczęście byłam z innymi au pairs bo jedna z nich była juz w Denver i wiedziała co robić, lotnisko jest olbrzymie. Przy baggage claim spotkałam się zhostką i z chłopcem, dałam mu LEGO więc ucieszył się i od razu zaczął ze mną rozmawiać, połowy nie rozumiałam :) Hostka upomniała go mówiąc mu żeby pamiętał, że nie jestem english spoken person.
Hostka jest taka jaka myślałam, sympatyczna i miła. Bardzo się stara żebym czuła się tu dobrze i martwi się żebym się nie nudziła w tym tygodniu bo nie będę miała auta. :) Właśnie jadłyśmy dinner i pomagałam jej sprzątac i przy okazji pokazała mi jak działają urządzenia kuchenne. W pewnym momencie powiedziała: "I'm so happy that you're here Kate" Ohhhh, zrobiło mi się naprawdę miło. Powiedziała, że jej dwie znajome, które m.in. dzisiaj byli na welcome party, bardzo mnie polubiły i powiedziały, że mój angielski jest really good i że wyglądam na osobę rozsądną. Nice. Wczoraj pokazała mi miasto tak ogólnie i na kolację poszłyśmy do restauracji niedaleko, na której był jej tata i jej macocha. Dzisiaj natomiast byłyśmy w Golden, miasteczko bliżej gór, bardzo ładne iii w końcu poczułam AMERYKĘ. YAY! Właśnie przez wizytę tam. Teraz siedzę sobie sama i muszę ogarnąc, na którym kanale jest ABC Family bo tam są moje kochane Pretty Little Liars, i do końca nie rozumiem tej kablówki. Haha.