Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lcc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lcc. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lipca 2012

The rest is still unwritten

Zostało dosłownie 4 dni i 19h. Jestem w trakcie pakowania swoich wszystkich rzeczy z pokoju; moja mama wynajmie mój pokój na czas mojego wyjazdu, więc czuję się tak jakbym wyprowadzała się z domu. Po drodze znajduję tylee starych, różnych rzeczy, z którymi mam masę wspomnień. 
Dostałam maila od mojej LCC, nazywa się Kristina Gessler, powitała mnie powiedziała, że po 48h moim przyjeździe, skontaktuje się ze mną i sprawdzi co tam u mnie. Podała daty spotkań z innymi operkami i pierwsze mam 29 lipca. Excited! Moja mama zadała mi dzisiaj pytanie: "Czy Ty w ogóle się cieszysz na ten wyjazd?" "A co nie widać po mnie?" "No nie..." Przeraża mnie to całe pakowanie pokoju, martwię się trochę o kasę, że może to co wezmę nie starczy mi, pożegnania z ludźmi, pierwszy lot samolotem i w ogóle wszystko będzie NOWE. Cieszę się, ale na razie mam przewagę właśnie takich myśli, dlatego też na mojej twarzy nie widnieje szeroki uśmiech. Jeszcze na dodatek wczoraj rozliczałam się z moją byłą szefową, która mnie wychujała! Przepraszam za moją łacinę, ale jestem na nią wściekła! Przed urlopem powiedziała mi, że mam 9 dni urlopu, więc poszłam na 9, wczoraj mi mówi, że coś źle obliczyła i jest tych dni tylko 7,5. ROZUMIECIE TO?! Byłam w tak ciężkim szoku, że nie wiedziałam co mam powiedzieć. Musiałam jej oddać więcej kasy niż sobie zaplanowałam, a teraz każdy grosz się liczy. Po trzech latach pracy i byciu lojalnym pracownikiem zostałam potraktowana okropnie. Poza tym to dostałam też maila od operki z Denver, która jest tam od lutego i okazało się, że nawet nie daleko mieszka, więc będę miała kogoś w pobliżu. Z NYC do Denver lecę z kilkoma dziewczynami, więc fajnie, że nie będę sama, z jedną nawet mam bardzo dobry kontakt na fb. W niedziele wieczorem przyjeżdża do mnie Ola, i razem o 2 w nocy wyjedziemy do Berlina. Nie wiem czy napiszę coś jeszcze przed wyjazdem, nie bardzo będę miała czas, masakra jak szybko leci a tyle do zrobienia, do kupienia! Olaboga!



poniedziałek, 28 maja 2012

Prawo jazdy

          Ostatnio host mom napisała mi maila o tym, że spotkała się z LCC i rozmawiały głównie o moim pobycie. Okazało się, że będąc w stanie Kolorado muszę zrobic tamtejsze prawo jazdy o.O. W sumie liczyłam się z tym i fajnie będzie posiadać stanowe prawko, ale znowu przechodzić przez biurokracje? Chyba nie mam jakby nic do gadania i stawie czoła nieprzyjacielowi. Rozmawiały też o kursach, które mogę wybrać, co ucieszyło mnie bardzo, hostka powiedziała LCC, że ja wolałabym chyba coś bardziej kreatywnego niż kurs angielskiego :) Ta kobieta już się na mnie poznała, bo faktycznie nie planuję uczyc się dodatkowo angielskiego, tylko jakieś zajęcia aktorskie bądź muzyczne, ewentualnie w drugim półroczu język hiszpański. Na pewno zapiszę się na jakieś zajęcia taneczne, bo to kocham, a tu w Polsce, niestety nie pozwala mi na to mój tryb życia. 
          Egzamin dyplomowy i obronę pracy mam zaplanowaną na 26, 27 czerwca na godz. 15.00. Dziwi mnie bardzo ta godzina, bo ja wolałabym rano żeby mieć z głowy, nienawidzę oczekiewac na takie coś, sama będę się tylko nakręcać, bo czekanie jest najgorsze. Na obronie oprócz odpowiadania na pyt. do pracy, będę musiała wykonać dwie piosenki. Jako, że piszę o John'ie Lennonie, będą to Imagine i Help! Ponadto muszę je nagrać na płytę :D czego jeszcze nie zrobiłam a czas ucieka...
            Stworzyłam fan page'a na facebooku, link do niego znaleźc możecie w panelu bocznym. Ileś tam jeszcze dni zostało, nie liczę już bo się w tym gubię, czas zapieprza jak opętany.

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...