wtorek, 12 lutego 2013

Back to the past 1

  Postanowiłam jeszcze raz przejść przez mój pobyt w Stanach. Na pewno początki wspominam z uśmiechem na twarzy. Zacznę od szkolenia na Long Island. BYŁ UPAŁ. Dobrze, że byłam zmęczona po podróży, bo inaczej nie zasnęłabym. Pokój dzieliłam z Nicole i Raquel, obydwie wciąż są w USA. 
Zajęcia były ok, z perspektywy czasu, jednak patrzy się na to inaczej. Zajęcia polegają na przekazaniu wiadomości na temat dzieci, komunikacji, nie trzęsienia dzieci lol, itd itp. Przekazanie tych informacji jest przekazywane w tak szybkim tempie, że wydaje się, że prowadzące mają to nam włożyć do głów, żeby później nikt nie osądził agencji o to, że ich operki nie są przygotowane. ;)Poznałam wspaniałe dziewczyny będąc w szkole, i to jest chyba jedna z największych zalet pobytu na szkoleniu. No i wycieczka do Nowego Jorku, pierwsze zobaczenie Manhattanu jest chyba dla wszystkich wielkim przeżyciem.

2 komentarze:

  1. Za pewne masz wiele wspaniałych wspomnień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do poprzedniego posta. W każdym kraju nie tylko w USA się przytyje. Ja przytyłam 8 kg w Niemczech i też dostałam dziwnych rzeczy na twarzy i było to winą czekolady (a wiem, że tej w Niemczech jest do wyboru do koloru ;D). Ale ograniczyłam i jest spoko ;D

      Usuń

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...