sobota, 25 sierpnia 2012

Rematch

Przepraszam za ten ostatni post, ale ta cała sytuacja trochę mnie przerosła. Nie mogę dojść do siebie. Opowiem Wam jak to wszystko wyglądało.
Siedziałam sobie w swoim pokoju, chłopca właśnie zabrał dziadek i miałam zabrać się do pisania nowego posta w stylu "wszystko jest super". Przyjechała hostka, zaczęłyśmy rozmawiać, mój pokój jest na parterze i jak ma otwarte drzwi to widzę jak ktoś przechodzi. Nagle mówi, że musi mi coś powiedzieć, ale to nie będzie dla niej łatwe. "Aha!" Myślałam, że może chodzi o mnie i zajmowanie się chłopcem, ale jak zaczęła mówic o swojej pracy, że nie daje rady tyle godzin pracować, że nie ma czasu dla dziecka, wiedziałam co się święci. Byłam w szoku, powiedziałam jej tylko, że zauważyłam, że nie ma czasu dla chłopca, ale zamiast rozryczeć się przy niej to zrobiłam to później. Baba zraniła mnie i pozostawiła samej sobie bo za chwilę wyszła z domu i pojechała po dziecko. Nie mogłam uwierzyć, do tej pory nie mogę, zaczęłam dzwonić do Roisin, ale nie odbierała, zadzwoniłam do Marty-Tenzi i powiedziała, że przyjedzie do mnie. Zaczęłam puszczać strzałki do mojej mamy, w Polsce była 4 rano, chyba z 10 razy próbowałam, w końcu puściłam strzałkę do jej faceta i znowu do niej i wtedy on odebrał, poprosiłam żeby weszli na skype. Moja mama była    wkurwiona na maxa, do tej pory jest, nie dziwię się jej. Na drugi dzień rozmawiałam z LCC, która powiedziała, że nie mam się co martwic, że na pewno znajdę rodzinę, później dzwoniła do mnie program director i zadawała różne pytania. 
Od wczoraj jestem oficjalnie w rematchu i mam już rodzinę na profilu. Jest z New Canaan, CT, dwójka dzieci 10 i 7 lat, dom super, prawie cały czas wolne, ale jednak to nie jest to co mnie satysfakcjonuje. Wiem już teraz czego chcę i to nie jest to, dowiedziałam się wiele rzeczy o sobie będąc tutaj. Nie mogę brać rodziny bo akurat jest dostępna i jest jakakolwiek. Jestem wściekła! WŚCIEKŁA na moją hostkę, za to, że przyjechałam tu dla niej z drugiego końca świata, a ona postawiła mnie w takiej sytuacji, w sytuacji, że muszę szukać nowej rodziny, przechodzić przez ten proces po raz kolejny. Jestem sfrustrowana tym, bo wiem, że nie mam dużo czasu. 


14 komentarzy:

  1. hey, napewno będzie dobrze. Trzymak kciuki za powodzenie misji "nowa rodzinka"

    OdpowiedzUsuń
  2. Kat spokojnie, na pewno będzie dobrze i ta następna rodzina będzie tą wspaniałą!!! Trzymam mocno kciuki i dawaj znać co i jak koniecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. współczuję Ci! Nie zasłużyłaś na to! :(

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurde... Trzymam mocno kciuki by jednak Ci się udało!:) Głowa do góry:*

    Ale to ta babka stwierdziła, że nie potrzebuje już au-pairki? Zmieniła pracę? Czy jak? Bo nie bardzo rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwietniu zaczęła nową pracę, jest prawnikiem więc oni pracują bardzo dużo, stwierdziła, że nie ma czasu dla dziecka i nie daje już rady więc zmniejszyła sobie liczbę godzin w pracy, co daje jej możliwośc odbierania swojego dziecka ze szkoły itd. Moja obecnośc byłaby bezsensu.

      Usuń
    2. Ale głupie babsko :O Organizacje co załatwiają au pair powinny być na coś takiego ubezpieczone. Tacy ludzie/rodzinki powinny płacić jakieś odszkodowanie czy coś. Przyjeżdżamy z drugiego końca świata, żeby dać z siebie wszystko a tu takie coś :/ Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć chociaż w jakimś stopniu odpowiednią rodzinkę dla Ciebie ;) Powodzenia!

      Usuń
  5. Słońce, domyślam się, że jest ciężko... Musisz jakoś to przeboleć - a kto wie, może znajdziesz jeszcze lepszą rodzinkę? No niestety żyje kuźwa czasem takie nam cholerstwa robi...
    Powodzenia, nie łam się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, wszystko będzie dobrze.Jestem tego pewna :)Trzymaj się i głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki WSZYSTKIM za miłe słowa:*

    OdpowiedzUsuń
  8. hej ja mam new cannan 10 min od siebie takze jakbys isę zdecydowała to pisz do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Będzie dobrze - jesteś silna i dasz radę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja hostka tez nie ma czasu dla dzieci i jakoś wszyscy żyją (tyle że moja pracuje w domu piętro niżej).
    Wierze w Ciebie ! Dasz sobie radę. Przecież musisz.
    Co do samej hostki - widać nie konkretna ta kobieta. Powinna się jakoś wcześniej zastanowić czy coś.

    OdpowiedzUsuń
  11. hey Kat, zauważyłyśmy z Olą, że jeśli dasz sobie wejść na głowę to potem tylko cierpisz. Twoja host mama zachowała się nie w porządku, dlatego zarówno Ty jak i Twoja rodzina w pl macie prawo być źli. A prawda jest taka ze CC zrobi wszystko, żeby nie robić sobie smrodu za plecami. Więc nie mają wyjścia tylko zrobią wszystko żeby znaleźć Ci nowa rodzinę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kasia i jak remacht? Udało się coś? Trzymam kciuki nadal!

    OdpowiedzUsuń

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...