Jestem typem domownika, lubię być sama ze sobą, może dlatego, że jestem jedynaczką. Dlatego jest dla mnie rzeczą naturalną siedzieć w domu z moim laptopem i moimi serialami, brzmi to może smutno i fajnie byłoby mieć that special someone. Do czego zmierzam, dzięki mojej naturze, udaje mi się zaoszczędzić naprawdę sporo kasy ostatnio, bardziej mnie to cieszy bo wiem, że dzięki temu będę mogła kupić bilet do domu. Jeszcze trochę i powiem rodzinie o tym, będzie to niezbyt miła rozmowa i na pewno zaskakująca dla mojej hostki, jak z nią rozmawiałam w piątek (co piątek mamy rozmowy) to pytała się kiedy dokładnie tu przyjechałam bo nie wie czy będzie chciała kolejną au pair. Ci ludzie, powtarzam to po raz kolejny, nie potrzebują au pair, a osoby która ogarnie kuchnie po pieprzniętej babci, która swoją drogą po raz kolejny się przyczepiła - nieważne. Pisząc to mam taką ciężką klatkę piersiową, tyle emocji we mnie jest i mimo to, że ćwiczę codziennie i tańczę to wciąż we mnie siedzą te złe i negatywne emocje. Lubię moją hostkę bo jest czasami naprawdę śmieszna i host mimo, że jest gdzieś tam z boku to też jak sypnie jakimś żartem to można z krzesła spasc.
Byłam w miniony weekend w Waszyngtonie, w końcu! Mieszkam na wschodnim wybrzeżu już 3 miesiące a dopiero teraz się tam wybrałam, tylko godzina drogi hahaha. W każdym razie pojechałam tam z Niemką i Japonką. Jak na to, że mamy grudzień to pogoda była wyśmienita. Poszłyśmy do najważniejszych miejsc w DC a także do Muzuem Holacaustu - niezapomniane przeżycie.








Wiem, że to dla każdego sprawa osobista, tęsknota robi swoje, ale nie poddawaj się. A rematch? Z tego co już niejednokrotnie czytałam rodzinka jest fajna, tylko ta babka... nie możesz poważnie porozmawiać z hostami? Powiedz im, że tak bardzo są mili, uwielbiasz ich, chciałabyś zostać, ale babka doprowadza cię do szału. Jeżeli nie to, to może rematch? Może trafisz na perfect family? Przecież wiele au pairek trafiło do innych i zostały nawet na drugi rok, bo tak dobrze się trafiło. To miała być wielka przygoda, ale różni są ludzie... mam nadzieję, że jednak podejmiesz taką decyzję, która się uszczęśliwi.
OdpowiedzUsuńJa tu już nie chcę byc, że w Stanach, rozumiesz? Stany to jedna wielka ściema :)
UsuńOkej :) Więc mam nadzieję, że szybko wrócisz do domu i znów będziesz się dobrze czuła :)
Usuńprzynajmniej na zdjęciach widać uśmiech! Ten wypad na bank dobrze Ci zrobił, mogłaś na chwile chociaż zapomnieć o tych wszystkich przykrych sytuacjach z babcią.
OdpowiedzUsuńCzytam każdy Twój post! Powodzenia w zbieraniu kaski na bilet!!!! Mam nadzieję, że szybko Ci się uda wrócić :) Wiele cierpliwości życzę w zmaganiu się z babką :/
OdpowiedzUsuń