czwartek, 1 listopada 2012

'I'm still alive but I'm barely breathing, just praying to the God that I don't believe in"





   Tak sobie myślałam, że może to moja wyobraźnia sobie ze mnie jaja robi, ale jednak nie. Moja rodzinka wyjechała dzisiaj na Puerto Rico na 10 dni więc mam labę, no może nie do końca bo coś tam muszę porobić  jak nakarmić psy każdego dnia, czy wymienić pościel i wysuszyć  w suszarce zasłony z pokoju Aidena (ma astmę - whatever). Dzisiaj rano zastał mnie czek na ok. $400 za ten i następny tydzień, więc taką sumkę już można odłożyć i mieć w razie Wu. Oczywiście nie obyło się bez konfrontacji z babcią, powiedziała mi, że jedzie do Philly i wróci w sobotę rano, i że "Będziesz sama i nikt Ci nie będzie przeszkadzał" (Nobody will bother you) Widzicie jaka z niej wredna suka?! Ewidentnie mnie nie lubi, przecież mogła sobie darować ten durny komentarz., ale ona może specjalnie próbuje mnie wykończyć...kto ją tam wie.
   Przez huragan Sandy nie było szkoły i dzieci siedziały w domu od poniedziałku do środy, we wtorek przez babcię płakałam, zwraca mi uwagę o wszystko, aaa! i najlepsze! Nola powiedziała mi, że babcia zapytała się jej "What's wrong with her?" że ze mną. Haha no prawie bym o tym zapomniała. Traktuje mnie jak gówno, a potem się dziwi, że nie mam najlepszego humoru, no sorry nie umiem chować swoich emocji w środku, kiedy jest mi smutno to nie będę się na siłę uśmiechać. 
   Byłam w weekend z Patrycją na imprezie w DC, i wiecie co, mam branie u murzynów:/ Nie podoba mi się to wcale, nie lubię murzynów tzn. mam jednego kolegę murzyna, ale to akurat co innego. Ci w klubach są w jakiś sposób gorsi, i nie chce mieć z takimi nic wspólnego.
  Wiecie co jest najgorsze, że zaczynam mieć lepszy kontakt z dzieciakami, naprawdę o wiele lepiej jest, bywa, że się nie słuchają, ale to dzieci. Szkoda mi ich, nie mają czasu byc dziecmi, nawet hostka powiedziała mi, "Playing is not in schedule" Boję się, że jak będę chciała zrezygnować  to będzie to dla mnie trudne ze względu na dzieci.

5 komentarzy:

  1. Moja pierwsza mama au pair powiedziała mi że bawienie się z dziećmi to nie praca i muszę pracować fizycznie (koszenie ogrodu i takie tam) aby mieć pieniądze. A ta abacia jest naprawdę jakaś dziwna...

    OdpowiedzUsuń
  2. Woo.. to już widzę te domówki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uhh moi dzisiaj o 15 wyjechali na weekend a skakałam jak głupia, nie wiem chyba bym się upiła jakby wyjechali gdzieś na 10 dni ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wow!!! 10dni wolności!!! Mega:D

    OdpowiedzUsuń

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...