poniedziałek, 12 listopada 2012

Keep calm and go home

  



   No nie wierzę, że żyję teraz takim a nie innym życiem! Miałam niezłą sytuację wczoraj z babką. Wracaliśmy z parku, ona prowadziła samochód, a ja wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytac. Ona za chwilę do mnie: nie rozumie jak w ogóle możesz czytać książkę?! jestem bardzo zdenerwowana! to jest bardzo niegrzeczne, bardzo niegrzeczne! Tak mnie zdenerwowałaś, że gdybyś nie musiała pracować to bym cię wyrzuciła z samochodu w tym momencie! o.O Byłam w szoku, tak wielkim, że powiedziałam tylko przepraszam, że cię zdenerwowałam. Normalnie nie mogłam uwierzy w to co słyszę. Ta sytuacja uświadczyła mnie tylko w przekonaniu o wcześniejszym powrocie do Polski, nie będzie nikt mnie tak traktował, jeśli nawet ją to zdenerwowało to mogła to w jakiś inny sposób powiedziec. Dzisiaj powiedziałam o tym mojej hostce, ale ona dała mi 40 minutowy wykład, o ludziach i o pracy au pair i o pracy w ogóle. Dowiedziałam się, że widac po mnie, że nie jestem zadowolona i że nie kocham tej pracy. Kurwa mac, daję z siebie wszystko jak jest praca, i tak naprawdę co tu kochac, traktują au pair jako sprzątaczkę, zajmowanie się dziecmi sporadycznie, nie mam żadnej władzy jeśli chodzi co dzieci mają robic. Są jak roboty więc co ja mam do gadania? Powiedziała mi też tyle rzeczy, które są w mojej głowie, że aż boję się, że infiltrują mnie, telefon i internet. Nie mogłam spac w nocy, obudziłam się o 4 i przez godzinę myśli kumulowały mi się w głowie i doszłam do wniosku, że w styczniu spadam stąd. W imię czego ja mam się stresowac i płakac po kątach? Nie jestem tu za karę.

5 komentarzy:

  1. A jeszcze jedna zmiana rodziny nie wchodzi w grę? Często zdarzają się dobre rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, do 3 razy sztuka może tym razem się uda :)

      Usuń
  2. A rematch? Jedna rodzina to psychopaci a inna to może być właśnie to... praktycznie nic to nie kosztuje (oprócz mega stresu), ale może akurat się uda? Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  3. kurde co za rodzina... dokładnie, nie jesteś tam za karę, i niekt Cię siłą nie zatrzyma... ale w sumie fajnie by było gdybyś jednak mogła jeszcze raz poszukać rodzinki, kto wie może byłoby lepiej tym razem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. przykro mi bardzo. Nie wyobrazam sobie miec taka sytuacje w domu w ktorym mieszkam i rozumiem Cie zupelnie. Moze jednak sprobujesz znowu? To ze dobre rodziny sie zdarzaja wiem sama po sobie!

    Kiedys moi hosci pojechali na wycieczke, hostka miala wrocic dzien wczesniej. Zapomnialam o tym i zamknelam drzwi na gorze tak ze nie mogla ich otworzyc kluczem. akurat jak ona przyszla dto ja poszlam sie myc. Po 10 minutach slysze ze ktos wali do drzwi.Otwieram a tu hostka. Stala 10 minut pod swoimi drzwiami ;p

    Nie krzyczala na mnie, byla zla. Miala do tego prawo. Pozniej mnie nawet przeprosila jeszcze ;p Ale za czytanie ksiazki w aucie az tak sie wydzierac?

    OdpowiedzUsuń

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...