Witam! Otóż:
Miałam match, trwał 15 godzin. Rodzina z Granby, CT. Dwójka dzieci. Dziewczynka, 6. Chłopiec, 4. Niecałe 3 godz. od Nowego Jorku. No cóż, było minęło. Niepotrzebnie się podjarałam. Już teraz wiem, że w takim momencie, emocję biorą nad Tobą przewagę, ale trzeba to opanowac. Nie można wyobrażac sobie niewiadomo czego. Mówic wszystkim dookoła; mamie, tacie, koleżance, babci, drugiej koleżance.
Niestety są te emocje, jest to wszystko. Może przy drugim matchu, będzie to wyglądac inaczej. Ale i tak pozostanie to przyspieszone bicie serca. Jestem tylko człowiekiem, gdyby mnie to nie obeszło, byłoby to dziwne.
Miałam zjazd. Chodzę do szkoły prywatnej, policealnej, wokalnej. Za dwa tygodnie mam sesje, która trwa 3 dni, czyli cały zjazd. Uczyc się nie mam kiedy. Praca co drugi dzień po 12h, a jeszcze trzeba życ.
Niestety to też jest tak, że ja żyję czymś innym. Żyję już tym cholernym wyjazdem. Myślę sobie jakby to było w Stanach. Nie mogłam się dzisiaj skupic. Wiersz mi wyszedł, proza niby też nie. Jedynie z piosenką sobie poradziłam. 1,5 roku temu było na odwrót. Wiersz wychodził mi rewelacyjnie, piosenka - masakra. Fałsz, za fałszem. Etam. Za rok o tej porze będę się z tego śmiac. ;)
Mysle, że podjaranie za każdym razem będzie jak bedzie sie mialo juz match:D mój pierwszy też nie wypalil, a juz mam drugi i jestem bardzo szczęśliwa:) bedzie dobrze! a teraz własnie mam rodzinke z CT:)
OdpowiedzUsuńto normalne , ja pewnie tez bede wszytskim rozgadywac i cieszyc sie a pozniej nie wyjdzie ;p chyba kazda z nas zyje juz wyjazdem ;) chociaz bywa ze mam watpliwosci :(
UsuńNatalia ma racje :) ja mialam 7 rodzin i za kazdym razem sie cieszylam jak widzialam maila "you have a match" :)
Usuń