czwartek, 6 marca 2014

Angielska pogoda w kratkę...

  


    Tak jak każdy wie i słyszał angielska pogoda to katorga. I nie chodzi mi bynajmniej o to, że cały czas pada deszcz! To swoją drogą...chodzi o to, że tu jest luty, no nawet już marzec mamy, a śniegu nie widziały moje oczy ani razu, to po pierwsze! (nie żebym narzekała) Po drugie, wieje niemiłosiernie, bo ja na wybrzeżu mieszkam, i może być tak, że rano świeci słońce jak idę na poranną zmianę a jak już wracam to wieje i pada co najmniej jakby jakiś huragan nas nawiedził. Po trzecie mamy ten marzec a ja częściej zakładam skórę niż kurtkę zimową, potrafi być chłodniej i arktycznie, ale raz na ruski rok. Tak więc taka pogoda, tak naprawdę nieprzewidywalna na maxa, potrafi wyprowadzać z równowagi.
Co najśmieszniejsze w tym wszystkim, kiedy jest naprawdę chłodniej i zakładam czapkę, szalik i rękawiczki żeby mi nie zawiewało i uszy nie poodpadały, Anglicy zdają się odczuwać te temperatury inaczej, dla nich nie straszny deszcz czy wiatr, krótkie spodenki i t-shirt to standard. Najlepsze są Angielki, na imprezę tylko i wyłącznie bez kurtki, zażartowałam ostatnio, że one przynajmniej nie zgubią ów kurtki na imprezie w klubie.
   No i mniej więcej tak wygląda ta pogoda w Minehead, teraz np. robi się coraz cieplej i zapowiadane są temperatury do 12-14 stopni (nie żeby wcześniej było jakoś mega zimno, ale ani razu nie było tu temp. poniżej 0) więc może idzie już wiosna...:) I tak z duchem wiosennym ja postanowiłam zacząć jeździć na rolkach. Jako, że na dzień kobiet moim prezentem były właśnie rolki, już od tygodnia staram się jeździć codziennie przynajmniej  przez 45 minut. 





   Będąc au pair w Denver też jeździłam na rolkach przez tydzień może bo stał się rematch i musiałam wyjechać z Denver pozostawiając moje rolki w bagażniku samochodu Rosan. No, ale teraz kiedy planuje tu zostać jeszcze przynajmniej do końca roku, mam mnóstwo czasu by rozwijać się w kierunku rolkowym. Na dodatek ośrodek, w którym mieszkam jest idealny do jeżdżenia, bo jest ogromny i drogi w nim pokryte są asfaltem, różnej jakości, ale raczej nie narzekam. Dlatego też gorąco namawiam do tego sportu jest on bardzo przyjemny i jak się okazuje skuteczniejszy od biegania, wystarczą dwie przejażdżki w tygodniu żeby zobaczyć jakiś efekt. Dla mnie to też idealny sport, bo niestety cierpię na wiotkość stawów a przy jeździe na rolkach stawy nie są tak obciążone jak np. przy bieganiu, poza tym przy jeździe dotlenia się organizm więc poprawia się przy tym i cera i przemiana materii. Także same zalety! no chyba, że się upadnie to wtedy siniaki gwarantowane, ale kilka treningów i człowiek jest wprawiony.


1 komentarz:

  1. Ale mi narobiłaś ochoty na jazdę na rolkach! :) Kiedyś nie rozstawałam się z rolkami :P

    OdpowiedzUsuń

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...