niedziela, 10 czerwca 2012

"One day you'll dance for me New York City"

Jestem po sesji. Uffff. Niestety czeka mnie jeszcze obrona pracy. Boję się tego, boję się, że zapomnę wszystkiego czego się nauczyłam, a wszystko przez stres, który paraliżuje mnie w takich momentach.
Zebrałam już trochę prezentów dla mojej denverowskiej rodzinki :) A oto i one:

Dla chłopca: koszulka, ołówki i naklejki z Euro oraz książeczka do nauki właściwie angielskiego, ale jest i po polski i po angielsku, słówka z każdej dziedziny życia - super! Do tego dokupię słodycze.

Dla host mamy: koszulka z flagą Polski z Big Stara, do tego dodam biżuterię, którą tworzy moja mama i kosmetyki z Ziaji tzn. balsam, krem pod prysznic i może jakiś krem do rąk.

Jestem zadowolona z tego co kupiłam i mam nadzieję, że spodoba się to i host mamie i mojemu chłopcu :)
Czekam na jakieś flight details, bardzo ciekawie mnie to o której będzie wylot i jakimi liniami, wiem na pewno, że z Berlina będę lecieć z jedną dziewczyną, która wcześniej do mnie przyjedzie i razem udamy się do Berlina. 
Jakieś cztery pffff! pięć lat temu zakochałam się w piosence Thomasa Dybdahla - One day you'll dance for me New York City i teraz zapraszam Was do posłuchania jej, bo wszystkie lecące do USA operki, wylądują najpierw właśnie w Nowym Jorku...







5 komentarzy:

  1. Fajne prezenty :)
    Te 29 dni do wylotu pewnie minie szybciej, niż nam się zdaje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tą piosenkę i też ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. olaboga! a w Denver jest to przerażające lotnisko!!..ja bym się bała, tak całkiem serio. bo jest ono co najmniej dziwne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, widziałam zdjęcia. Najgorszy jest ten koń o.O

      Usuń

Czyżby YouTube?

Ponieważ ten blog nadal istnieje w czeluściach Internetu, postanowiłam umieścić na nim kilka nowych informacji dotyczących moich poczynań. A...