Witam Was moi mili...jeśli jeszcze ktokolwiek odwiedza swoje zakurzone operowskie blogi. Powiem Wam coś - pisanie tego bloga to była najmądrzejsza decyzja w życiu. Pomimo tego, że może moje pisanie nie jest wielkim tworem literackim, ale skupia moje wspomnienia i fakty, które są w mojej obecnej sytuacji na wagę złota.
Do czego zmierzam. Któregoś dnia dostałam maila w związku z pozwem zbiorowym przeciwko agencjom rekrutującym dziewczyny do bycia au-pair w USA. Napisano w mailu, że może mi się należeć dodatkowa płaca za moją pracę jako au-pair. Oczywiście pomyślałam sobie, że to ściema - kto by tak nie pomyślał. Przejrzałam wszystkie załączone linki, minęło kilka tygodniu i w końcu podpisałam dokument, kliknęłam send i zapomniałam.
Po jakimś czasie przyszedł kolejny mail, aby wypełnić survey o moim pobycie. Duużo pytań, dużo szczegółowych pytań. Dlatego właśnie odkopałam swojego bloga, aby lekko odświeżyć pamięć. Oh.boy what a nightmare that was. Czytanie tych wszystkich przykrych momentów przypomniało mi mój gniew i rozczarowanie programem.
W styczniu zadzwonił do mnie prawnik z Nowego Jorku - szok. Agencja chcę mnie przesłuchać na skypie albo in person - WHAIT? Porozmawiałam chwilę, wzięłam adres email i podałam swoją dostępność. Po kilku tygodniach przyszedł mail z datą kiedy ma się odbyć skypowe deposition. Koniec końców nie odbyło się, ponieważ są jakieś prawne obostrzenia przed przesłuchaniem przez lawyersów z USA. Także, albo do tego w ogóle nie dojdzie, albo jak komuś będzie "zależało" na moich słowach to ściągną mnie tam. Na razie czekam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz